wydarzenia
15.08.2011
Sierpień 2011. Ten rok jest bogaty w wydarzenia przybliżające Boga. Najpierw w maju wyjazd na beatyfikacje JANA PAWŁA II, później rekolekcje w lipcu w Bańskiej Wyżnej, no i ostatnie na Krymie w miejscowości Ugławoje koło Sewastopola, 2000 km od naszej płockiej diecezji. Tematem rekolekcji była droga błogosławieństw z błogosławionym Janem Pawłem II. To był czas bezradności ale i zawierzenia, trochę inne warunki życia, nieznany język czyli kłopoty z porozumieniem się z innymi sprawiły, że szczerzej pragnęłam otworzyć się na to co było dla mnie przygotowane jako dar od Pana Boga.
Na samym początku usłyszałam : Jeśli moje serce jest zajęte to Bóg nie może się w nim zmieścić, po prostu nie pasuje. Żeby Miłość mogła mnie objąć to ważne jest bym żyła błogosławieństwami, to jest jak nowe życie dla mnie, bo tylko na ziemi Bóg może poszerzyć moje serce. Mój niepokój, pośpiech , zdenerwowanie pokazuje do czego jestem przywiązana, pokazuje gdzie jest mój skarb. Wszystko co mam, darmo otrzymałam ale dar nie może zastąpić mi Boga.
Jadąc przez zieloną Ukrainę przemierzyliśmy wiele dróg ale nie każda droga była właściwa bo nie każda prowadziła do celu naszej podróży . Można odnieść to do błogosławieństw, które są jak drogowskazy, pokazują sposób życia, który zrealizował Pan Jezus i dał nam je do naśladowania by nie zgubić się.
Najważniejszym celem naszego życia jest zbawienie duszy i mamy wybierać taką drogę, która do tego doprowadzi . Droga pokory, uniżenia siebie, zgody na to co jest. Wiary nie można komuś przekazać ale można pokazać, pomóc. Nie wystarczy tylko modlić się, należy praktykować, to co zrozumiałam w teorii powinnam realizować w życiu, bo rozliczana będę ze swoich czynów a nie z gładkich słów. Czy jestem głodna Boga widać po moich wyborach najpierw w drobnych rzeczach, w wierności nie sobie ale woli Bożej. Poznając siebie mogę się tylko rozczarować sobą i wtedy jest szansa by dać oczarować się Bogu.
Podczas rozmów z uczestnikami usłyszałam o trudnych ich sytuacjach życiowych, przez lata niszczenia wiary w Boga człowiek gubi się, zatraca swoją wartość i godność. Zobaczyłam jakie ja mam dobre warunki życia tego materialnego i duchowego. Może dlatego tam wiara wydaje się bardziej żywa, prawdziwa.
Obok naszego domu mieszkała grupa młodzieży z Ukrainy z Ruchu Czystych Serc, z wielką przyjemnością i podziwem słuchałam relacji z ich działalności . O godności każdego człowieka , o tym, że należy stawiać sobie wysokie wymagania, podczas Eucharystii odczytali tekst deklaracji swojego zawierzenia Panu Bogu. Zwrócili uwagę ,że ważna jest wspólnota , która wzmacnia, chroni przed zagubieniem i przed samotnością. Wspólnota jest miejscem ich formacji duchowej. Przez wyjazdy do innych parafii pokazują innym młodym ludziom swoją wspólnotę, pokazują co dla nich jest sensem życia.
Razem z młodzieżą z Ukrainy rozmawialiśmy o emocjach, które codziennie nas dotykają. Owocem burzy mózgów był wniosek, że nasze emocje nie są ani dobre ani złe, po prostu są i mówią o nas, trzeba nauczyć się tak żyć bym to ja decydowała a nie mój lęk, złość czy zazdrość. To samo uczucie zależnie od sytuacji może być pozytywne lub niszczące, ważne okazuje się co zrobię z tym uczuciem, czy dam mu przyzwolenie lub nie. Gdy sama nie mogę poradzić sobie wtedy mogę wołać Maryjo pomóż mi.
Tylko jako dziecko mogę prosić Maryję by wzięła mnie za rękę i prowadziła, by takim dzieckiem być muszę się uniżać , rezygnować z siebie, z egoizmu. Dziecko żyje w całkowitej ufności do Matki poza tym będąc dzieckiem nie mogę groźnie upaść.
Ważnym momentem każdego dnia a właściwie nocy była adoracja Najświętszego Sakramentu. Każda noc podzielona między chętne osoby do adoracji i każda godzina była przez kogoś zajęta. Były to cenne godziny dla każdego z nas.
Na kolejnej konferencji usłyszałam ,że do rozmowy z drugą osobą potrzebna jest cisza, tym bardziej jest potrzebna by usłyszeć to co mówi Bóg. Gdy grzesznik chce żyć bliżej Boga to słucha każdego słowa, łowi je. Tak było z Dobrym Łotrem, znalazł nadzieję, a ja często żyję stale czegoś oczekując, od soboty do soboty albo do urlopu, pozbawiona spokoju. Podczas konferencji usłyszałam, że Królestwo Niebieskie jest w nas przez Chrzest Św., że mogę je spotkać także w sobie, w swojej głębokości. Należy schodzić w głąb swojej duszy i tam szukać woli Bożej. Gdy na wierzchu jest sztorm to głęboko jest spokój. Żeby zobaczyć przyczynę chaosu mogę popatrzeć na drugich, wtedy lepiej widać przyczyny bo w sobie samej trudno jest zobaczyć błąd. Bliźni jest dany również po to by w nim zobaczyć Boga.
Ciągłe obcowanie na niewielkiej przestrzeni z osobami o różnych charakterach i temperamentach, było dobrą okazją żebym zobaczyła jak funkcjonuję w nowym środowisku, poza utartymi schematami, jakie są moje wady, czego się boję, co mnie irytuje u innych po to by poznać siebie lepiej, żeby zobaczyć swoje zło, swoją słabość. Zobaczyć po to by oddać Bogu, by uzdrowił i zawierzyć się Maryi, żeby była ze mną, bo wtedy nie jestem sama i zdana tylko na siebie.
Rekolekcje były cennym czasem , niezwykłym darem dla mnie grzesznika. Jestem bardzo wdzięczna Bogu za ten czas, za możliwość pobytu i poznanie wspaniałych ludzi, ich problemów i okazją do podzielenia się sobą.
Autor: Admin
Kontakt
twierdza@modlin.hg.pl